-
jan-niezbendny
@Przyczółki, czyli kulturowa wymiana (28 marca 2026 17:21)
Po wysłaniu ostatniego komentarza ogarnęły mnie jakieś przeczucia w związku z tym Alim. Wiedziałem, że ziarno padnie na urodzajną glebę. ;)
|
|
jan-niezbendny |
| 31 marca 2026 08:02 |
@Przyczółki, czyli kulturowa wymiana (28 marca 2026 17:21)
No to jeszcze słowo.
Prawdę mówiąc, nie znam utworu literackiego, w którym tłumaczono by pochodzenie imienia każdej pojawiającej postaci. Może oprócz Księgi Rodzaju, no ale tam etymologie maja specjalne znaczenie.
Wracając do Lesira (Laesira), występuje on w rzeczonym islandzkim poemacie jako jeden z wodzów, którzy przystąpili do wyprawy zwołanej i dowodzonej przez króla Hringa. Hring pełni tu rolę podobną jak w "Iliadzie" Agamemnon, a Laesira możemy przyrównać do Ajaksa, Diomoedesa, czy Filokteta. Najbardziej może do tego ostatniego, ponieważ podobnie do niego dysponował tylko jednym okrętem. Oto odnosny fragment tego skandynawskiego "katalogu okrętów", w oczywisty sposób wzorowanego na Homerze&nb ...
|
|
jan-niezbendny |
| 30 marca 2026 21:46 |
@Przyczółki, czyli kulturowa wymiana (28 marca 2026 17:21)
Wiem, nie obrażam się i proszę o wzajemność. ;)
|
|
jan-niezbendny |
| 30 marca 2026 20:55 |
@Przyczółki, czyli kulturowa wymiana (28 marca 2026 17:21)
Przeoczyliscie jedną ważną rzecz, Ojcze. Lesar/Laesar to liczba mnoga - Lechici. Zdaniem autorów artykułu, wywiedzione z tego etnonimu imię własne, użyte zresztą tylko w jednym, islandzkim utworze z XVI w. Sögubrot af fornkonungum, brzmi Lesir. Coraz mniej podobne do Cezara, prawda?
Ten sam bohater w innych źródłach to Leso, Lesy lub Laesi (tak go nazywa Saxo). Tenże Saxo jak najbardziej zna słowo Caesar i bynajmniej nie odnosi go do Lesego.
Czytacie i piszecie faktycznie szybko i po łebkach. Langsam, langsam, aber sicher.
|
|
jan-niezbendny |
| 30 marca 2026 19:49 |
@W niewoli cara Szujskiego (28 marca 2026 08:50)
Nikt? Zupełnie nikt przez prawie półtora wieku lat nie zrozumiał i nie opowiedział mniej domyślnym prawdziwego przesłania "Hołdu"?
Bo to jest tak. Jeśli jeden, dwóch, pieciu uczniów nie zrozumiało lekcji, to są głąby albo lenie, albo jedno i drugie. Jeśli na odwrót - zrozumiał tylko jeden czy dwóch najbystrzejszych, to już jest powód, by pytać o kompetencje nauczyciela. Ale jeśli nie zrozumiał nikt, to nauczyciel ewidentnie zawalił swoje najważniejsze, a właściwie jedyne zadanie i misję. A Matejko - wiemy o tym! - miał poczucie misji i chciał być wychowawcą i nauczycielem.
To nie zaczepka. ;) To próba znalezienia odpowiedzi na pytanie, czemu w nieprzerwanej i dobrze udokumentowanej tradycji odbioru pewnego dzieł ...
|
|
jan-niezbendny |
| 30 marca 2026 12:30 |
@Szpieg – mój przyjaciel. Cz. 5 Jak płynąć, żeby nie „popłynąć” (26 marca 2026 19:58)
Tekstów jest niemało, co nie dziwi. Echa "skandalu stulecia" z testamentem P. dały sie słyszeć nawet w dalekim Wietnamie, naonczas Indochinach Francuskich.
Podrzucę tu jeszcze rozmowę z lat 90. z hr. Dzieduszyckim, który jako chłopię nieletnie poznał Paderewskiego "bardzo blisko" (vide epizod z koncertu w Genewie) z racji wzajemnych wizyt Mistrza w majątku Dzieduszyckich i hrabiostwa w Szwajcarii. Opisuje on willę z delikatnym przekąsem, a co bliskości, to skądinąd wiem, że po Wrocławiu krążyły o hrabim plotki, którym nie daję wiary. Mężczyźni o nienagannym wyglądzie i manierach, a jeszcze o arystokratycznym rodowodzie, zawsze się na nie narażają, choćby byli jak hrabia trzykrotnie żonaci.
Na marginesie - lubiłem felietony Dzieduszyckiego ...
|
|
jan-niezbendny |
| 27 marca 2026 06:43 |
@Szpieg – mój przyjaciel. Cz. 5 Jak płynąć, żeby nie „popłynąć” (26 marca 2026 19:58)
A propos willi pisze Szwarcman:
W roku 1953 spadkobierca, Józef Paderewski, sprzedał ją [willę] więc - już w dużym stopniu ogołoconą. Nabywcą był Aga Khan III, który chciał zamienić ją w muzeum Paderewskiego. Cena wyniosła 454 000 franków, ale Józef Paderewski, "przygnębiony wysokimi podatkami, wywiózł z Riond Bosson niewielką tylko część uratowanych mebli, resztę - jako pamiątkę po Wielkim Zmarłym - sprezentował adwokatom". (Simone Giron)
Niestety, muzeum Paderewskiego w Riond Bosson nie powstało. Komuś widać zależało na tym... Przecież cała ta afera z testamentem była wielką kompromitacją dla szwajcarskich szych i wymiaru sprawiedliwości. Po serii tajemniczych włamań, kradzieży i innych nieprzyjemności, w rok później Aga Khan ...
|
|
jan-niezbendny |
| 26 marca 2026 22:37 |
@Szpieg – mój przyjaciel. Cz. 5 Jak płynąć, żeby nie „popłynąć” (26 marca 2026 19:58)
Testamentowy dar Paderewskiego dla Muzeum Narodowego w Warszawie można oglądać na wystawie w oddziale tegoż muzeum, mieszczącym się w pałacu w Otwocku Wielkim. Otwartym dla zwiedzających niecałe dwa lata temu, więc nie wszyscy wiedzą. Ładne miejsce na wiosenno-letnią wycieczkę za miasto. Albo na sesję ślubną. Polecam.
Jednocześnie z książką Simone Giron ukazały się listy i dokumenty z archiwum Strakaczów. Mieliśmy więc obraz konfliktu oświetlony z obu stron. Pisała o tym Dorota Szwarcman - rzeczowo, jak mi się zdaje. Wydawcy natomiast jednej i drugiej pozycji nie silili się na obiektywizm. Na przykład Małgorzata Perkowska-Waszek. Może i ma rację, ale obecna w jej tekście reductio ad Hitlerum trochę drażni, nie?
|
|
jan-niezbendny |
| 26 marca 2026 22:00 |
@Po co kupuje się obraz (24 marca 2026 19:06)
Wielki rynek sztuki rządzi się specyficznymi prawami i pośrednik jest tu handlarzem w specyficznym rozumieniu. Inaczej kreuje wartość. Christie's czy Sotheby's co do zasady są "second handami". Ci drudzy wywołali swego czasu skandal, sprzedając na aukcji dzieła Damiena Hirsta z prywatnej kolekcji... Damiena Hirsta. No ale to był Hirst i 113 mln funtów, co trochę zmienia optykę i ze skandalu pachnącego szwindlem robi pokerowe zagranie i godny studiów "case". ;) Było to 16 wrzesnia 2008 roku. Dzień wcześniej upadł Lehman Brothers. Koincydencja czasowa i symboliczna raczej, ale znacząca.
Kojarzącą się, ale trochę inną sprawą są bańki inwestycyjne na rynku sztuki. Ciekawie opowiedziano o tym w dokumencie BBC z tamtych mniej wiecej czas ...
|
|
jan-niezbendny |
| 26 marca 2026 07:04 |
@Po co kupuje się obraz (24 marca 2026 19:06)
Gorzej, kiedy pompuje nie kolekcjoner, ale ktoś inny.
Kiedy zmarło się znanej kolekcjonerce Ileanie_Sonnabend, jej spadkobiercy ostali się z fortuną oszacowaną przez nich samych na prawie 900 mln USD oraz perspektywą zapłacenia federalnego i stanowego podatku spadkowego; odpowiednio 331 i 140 mln USD. W konsekwencji musieli z żalem pozbyć się paru najcenniejszych dzieł, m.in. Koonsa, Warhola itp.
Nie pozbyli się natomiast jednego z najcenniejszych obiektów, kolażu Canyon Rauschenberga. Nie z sentymentu bynajmniej, chociaż Rauschenberg to jedno z ważniejszych nazwisk w amerykańskiej sztuce XX wieku. Tym się zapewne kierowała Ileana, kupując w swoim czasie obiekt za 14,5 mln bodajże. Nie była przy tym świadoma, że kupowanie, sprzedawanie, a nawet sa ...
|
|
jan-niezbendny |
| 25 marca 2026 11:01 |
@Czy Polacy potrafią żyć bez rosyjskich pisarzy? (20 marca 2026 07:35)
Zgadza się. W 1921 roku. W 1929 osiągnął poziom sprzed wojny, a do 1938 roku przekroczył go niemal dwukrotnie.
Problem z takimi książkami polega na tym, że zapamiętuje się z nich tezę (tutaj podaną w tytule) oraz jakieś pojedyncze informacje, które w izolacji od kontekstu znaczą niewiele albo nic. Dlatego przydają się ujęcia konkretne i syntetyczne. Tylko proszę się nie zatrzymywać na pierwszym obrazku, ale poświęcić trzy minuty na przeczytanie do końca. To nie jest apologia ZSRR. Wręcz przeciwnie.
|
|
jan-niezbendny |
| 21 marca 2026 08:19 |
@Poszukiwania podniecające jak narkotyk (10 lutego 2026 09:00)
Faktycznie, w tym przypadku chyba mieli. W 1939 roku powstał nawet film o tym gościu - krótki metraż, co prawda, ale nagrodzony Oscarem! Spojrzałem też, czy "Jerusalem Post" poświęcił mu wiecej artykułów i tak właśnie jest: Google znajduje kilkanaście od roku 2010. W ogóle w prasie izraelskiej i amerykańskiej pisano o nim dosłownie setki razy. I pewnie w więcej niz dwóch książkach.
A tu wpis na blogu jakiegoś Polonusa. Mówiłem, że bohater trzech narodów. ;)
|
|
jan-niezbendny |
| 20 marca 2026 13:31 |
@Poszukiwania podniecające jak narkotyk (10 lutego 2026 09:00)
Taa, bohater trzech narodów niczym Bem i Kościuszko. ;) Sławiony w książkach (na chybcika znalazłem dwie biografie), w prasie i na blogach w Polsce, USA i Izraelu.
Acz zawsze znajdzie się ktoś, kto psuje zabawę.
|
|
jan-niezbendny |
| 20 marca 2026 11:23 |
@Logika ma swoje granice (18 marca 2026 20:04)
Prawda. Ale wersję o andegaweńskiej, trzynastowiecznej proweniencji amalfitańskiego błękitu potwierdza także oficjalna strona gminy. To już dwa słowa przeciw jednemu. ;)
Skoro zahaczyliśmy o wiarygodność Wikipedii, zwłaszcza w kontekście odkryć "alterhistoryków", polecam tę lekturę.
|
|
jan-niezbendny |
| 19 marca 2026 19:42 |
@Logika ma swoje granice (18 marca 2026 20:04)
Pamietajmy, ze Wikipedia to "wolna encyklopedia, którą każdy może redagować". Ze wszystkimi dobrym i złymi konsekwencjami tej zasady.
Włoska Wiki w haśle Amalfi potwierdza to, co napisałem, ale moim źródłem była ta strona.
|
|
jan-niezbendny |
| 19 marca 2026 19:06 |
@Logika ma swoje granice (18 marca 2026 20:04)
A propos symboliki Amalfi, to jego pierwotnym herbem (od uzyskania niepodległości w IX wieku) była czerwona skośnia na białej (heraldycznie srebrnej) tarczy. Dzisiaj jest to herb Kampanii. W symbolice miasta natomiast element ten pozostał w polu prawym górnym, ale z niebieskim kolorem tła. Tak jak niebieskie jest tło flagi.
Ten niebieski kolor został wprowadzony decyzją władz miejskich w 1266 roku dla zamanifestowania wierności Andegawenom - nowym władcom Neapolu i Sycylii po pobiciu przez Karola I znienawidzonego przez Amalfitan Manfreda. Krzyż jest wcześniejszy - z 2. połowy XI w.
|
|
jan-niezbendny |
| 19 marca 2026 18:03 |
@Logika ma swoje granice (18 marca 2026 20:04)
Czyli z tym zespołem przygrywającym bankierom to przenośnia wzięta literalnie. ;)
Doprecyzowując, hotel w Barcelonie to Hotel Arts, który na zmianę z Londynem gości doroczne konferencje APCIMS, jak ta, która zebrała się w 2007 roku. Zasadniczo nie była to zabawa taneczna, tylko przemówienia i pewnie ciekawsze od nich rozmowy kuluarowe. Nocny koncert wszakże się odbył dla kilkuset osób. Dali go (jakżeż to banalne!) Rolling Stonesi za 4 mln.
Po przeczytaniu tekstu moja ogólna refleksja jest równie banalna: to nie ropa, nie bawełna, nie drewno i nie dorsz rządzą światem, ale, proszę pana, piniądz - wymienialny na kazde z tych dóbr i o wiele wiecej. ;)
|
|
jan-niezbendny |
| 19 marca 2026 08:19 |
@Heroizm w różnych formatach (18 marca 2026 09:32)
Cóż, pamięć bywa kapryśna, a Kisielewski w "Dziennikach" wyrażenia "dawać w dupę" użył tyle razy, że cytaty mogły się pomieszać.
„Wolna Europa" próbuje przypomnieć sprawy ideowopolityczne, wczoraj nadawała przemówienia przed sądem Kuronia i Modzelewskiego. Piękne nawet, ale to głosy wołające na puszczy, obce mi w dodatku, bo powołujące się wciąż na „socjalizm". „Ci dopiero daliby nam w dupę" — powiedział Paweł: przeżywa on coraz silniej swą postawę „endecką" i lubi odcinać się od wszelkich myśleń typu „postępowego" i od jakichkolwiek poprawiaczy socjalizmu.
Czyli nie Kisiel, a Paweł Hertz, cytowany przez Kisiela. Chyba z odrobiną ironii, prawda?
|
|
jan-niezbendny |
| 18 marca 2026 11:19 |
@Miliony Fanarionu albo czy Terlikowski jest agentem kalifa? (15 marca 2026 08:09)
To, że akurat była małżonką Ottona, zmienia w tej materii wszystko, Magdeburg bowiem otrzymała właśnie od niego jako Morgengabe. Nie dożyła nawet erygowania w tym mieście arcybiskupstwa, co nastąpiło dopiero 22 lata po jej śmierci. Do budowy katedry poniekąd przyczyniła się, ale pośmiertnie - w tym sensie, że Otto, z myślą o podniesieniu statusu miejsca wiecznego spoczynku Edyty (a ostatecznie i własnego), już w 955 zaczął rozbudowywać kościół klasztoru św. Maurycego, aby w przyszłości był on godny stać się główną świątynią nowej archidiecezji.
Tenże klasztor został ufundowany i uposażony, a potem jeszcze kilkakrotnie obdarowany przez samego Ottona. Tylko jego podpis widnieje pod aktem. Oczywiście nie uczynił tego wbrew małżonce, której wcześ ...
|
|
jan-niezbendny |
| 15 marca 2026 16:46 |
@Czy cała polska historia to propaganda? (12 marca 2026 09:00)
Sztuka jest sztuka. ;)
Biust hetmana wykonano na przełomie lat 80/90 XIX wieku. W każdym razie w 1901 roku już tam stał. Autorami większosci popiersi byli Alfred Daun i Michał Korpal. Jak donosi "Echo Krakowa" (szukać na str. 6) prawdopodobnie to on jest odpowiedzialny za to konkretne dzieło.
Kraków - miasto nieoczywiste. Jeszcze niejednym potrafi zaskoczyć nawet swoich mieszkańców.
|
|
jan-niezbendny |
| 12 marca 2026 10:08 |